Dziennik Przedsiebiorcy

Publikacja 17.06.2014

KW_TAGS

Oszczędzanie to obecnie jedno z najpopularniejszych słów, także w działach flotowych. Szukający sposobów na zmniejszenie wydatków menedżer floty ima się różnych metod. W jakim stopniu powinien dotykać tak ważnej kwestii jaką jest serwisowanie pojazdów służbowych?

Ciąć radykalnie koszty jest teoretycznie prosto, nawet w aspekcie serwisowania samochodów. Metod mamy wiele. Najbardziej rewolucyjne: zrezygnować ze stacji ASO, korzystać z opieki „niezależnych”, kupować części na Allegro i u innych podobnych dostawców, szukać zamienników lub też części regenerowanych, a może nawet jeździć na szrot. Są też inne - zmieniać umowy flotowe, negocjować jeszcze większe rabaty, narażające usługodawców na „robienie po kosztach”, robić ciągłe przetargi na serwisowanie aut, szukać nowych dostawców usług, zmieniać serwisy... Menedżerska głowa pomysłów jest naprawdę pełna, w końcu między innymi za myślenie mu płacą.

Ciąć koszty przez inwestycje

Zauważmy pewien paradoks: najmniej bezpieczną posadę w obecnych czasach mają menedżerowie przewidujący wydarzenia z dużym wyprzedzeniem. Czyli tacy, którzy zaczęli mocno oszczędzać znacznie wcześniej, a teraz, w okresie spowolnienia gospodarczego brakuje im już dziedziny, by wykazać swoje umiejętności przed zarządem. No bo skoro wszyscy w przedsiębiorstwie teraz tną wydatki, flota musi też!

Na szczęście nie wszystkie firmy mają tak proste podejście. Podmioty na bieżąco badające swoje koszty z góry wiedzą, na czym mogą zaoszczędzić. A jeden z najprostszych sposobów to... inwestycje. Zatem warto rozważyć pozbycie się kosztogennych i ulegających awariom pojazdów i kupić samochody nowe, względnie nowsze. Trzeba wydać trochę grosza lub eurocentów, lecz samochód ochroni gwarancja, a przede wszystkim kierowcy będą maksymalnie mobilni. Bo osoby odpowiedzialne za finanse doskonale wiedzą, ale kosztuje przedsiębiorstwo stracony czas jego pracownika.

Marzenie flotowca

Wszelkie badania i analizy wykazują, że pojazdy firmowe nie powinny mieć przebiegów większych niż 170 000 km/ 5 lat, w skrajnych przypadkach 200 000 km. Zresztą i tak pojazdy, którym minęła gwarancja ASO można przesunąć jako auta zastępcze, serwisować je w mniejszym stopniu oraz w serwisach niezależnych. Osobiście jestem za rotowaniem samochodów między kierowcami w firmie, pozwala to na ich większą kontrolę oraz na wyrównywanie przebiegów. Oczywiście pracownicy nie będą z tego faktu zachwyceni, lecz efekt ekonomiczny jest tu najważniejszy.

Pewnie wielu flotowców choć raz marzyło: zrezygnować z ASO. Czy to w ogóle możliwe? Oczywiście, że tak. Można serwisować pojazdy zgodnie ze wskazówkami producenta w punktach niezależnych i wykazać oszczędności w tym zakresie. Ale ryzyko potknięcia jest wielkie, stąd tak niewiele przedsiębiorstw się na to decyduje. Koncerny motoryzacyjne wykształciły w autach przedziwną zdolność do nieprzewidzianych usterek, które na bieżąco są usuwane podczas regularnych wizyt w ASO w ramach zakresu ochrony gwarancyjnej. Nawet tu dotarła psychologia, metoda polegająca na wzbudzeniu poczucia strachu i zapewnieniu bezpieczeństwa tylko pod czułą opieką producenta samochodu.

Tylko na przeglądy

Część menedżerów stosuje inną metodę: zakup niezbędnych części i olejów poza siecią autoryzowanych punktów. ASO odwiedzają pojazdy umówione jedynie na przegląd i tzw. robociznę. Pozwala to teoretycznie na zachowanie gwarancji oraz jednoczesne wykazanie oszczędności. Każdy kij ma jednak także drugi koniec. Serwis ASO nie zarabia. Jak nie zarabia to nie lubi takich Klientów, a jak nie lubi...

Sytuacja z życia wzięta. Serwis ASO poskarżył się na takiego „gagatka” koncernowi samochodowemu. Ten zaś po prostu pogroził palcem, że nie będzie dawał w przyszłości atrakcyjnych rabatów na zakup pojazdów i usługi, ponieważ klient nie przyjeżdża do serwisu. Oczywiście w takiej sytuacji można zmienić markę, ale czy mamy pewności, że gdzie indziej nie będzie tak samo?

Dobre czy złe części? 

Jest jeszcze jedna kwestia. Kupując tą samą część u innego dostawcy niż ASO możemy usłyszeć w serwisie danej marki, że jest to część nieautoryzowana i nie ponosi on odpowiedzialności za działanie oraz wpływ na całą resztę auta. Lecz nabywając dokładnie tą samą część w tymże serwisie do naszych uszu dojdzie zgoła inny komunikat: to zamiennik, tańszy od oryginału i można go zastosować do naszego auta... 

Cała tajemnica tkwi w tym, że te same części mogą być zgodne z homologacją producenta dopuszczającą do użytku w konkretnym modelu a inne nie będą miały tej homologacji dopuszczającej. Łatwiej się opierać na homologacjach dopuszczających niż na numerach, które producenci podają na częściach i podzespołach. Na przykład mała zmiana w numerze katalogowym części spowoduje, że zamiennika o tym samym numerze katalogowym nie będzie można dobrać, ponieważ producent np. celowo nieznacznie zmienił jej numer i tylko wprawny specjalista, wyłącznie z ASO, dobierze odpowiedni podzespół...

Dogadać się z serwisem

Kolejną opcją na flotowe oszczędzanie jest dogadanie się z serwisem albo raczej delikatne negocjacje z nim w zakresie naprawy naszych aut. Metoda wymaga dobrej znajomości rynku oraz cen, ale przy odrobinie zaangażowania oraz stosunkowo dużego wolumenu ilościowego może przynieść pożądane rezultaty w zakresie oszczędności. Odpowiednio spisana umowa flotowa z danym punktem lub importerem jest obecnie kluczem do serwisowania oszczędnego i racjonalnego, bo pozwala na zabezpieczenie interesu obydwu stron.

A może Internet?

Sieć to bardzo dobre źródło wiedzy, ale też daje możliwości porównywania usług, cen oraz kosztów. Nasze oszczędzanie może doprowadzić do sytuacji, że będziemy za każdym razem sprawdzali czy zakupy lepiej zrobić przez Internet. Nie tylko nowych części, lecz także używanych, choć tutaj nie zawsze mamy pewność, czy zakupione części są całkowicie legalne i odpowiadające wymaganiom jakościowym. Dodajmy, że każda nasza aktywność to ruch w czasie i przestrzeni, za który pracodawca nam płaci. Pogoń za niewielkimi oszczędnościami może być więc w końcowym bilansie zupełnie nieopłacalny.

Promocje, upusty i rabaty

Oszczędności można też dokonywać przez umiejętne zakupy aut, np. z promocyjnymi pakietami serwisowymi. Czasem jest coś za coś. Flota, która lepiej ubezpieczy swoje auta mniej wyda na naprawy, lecz poniesie większy koszt ubezpieczenia. I na odwrót np. mając wysoki udział własny taniej jest naprawiać pojazd niż zgłaszać szkodę. Wybierając samochód warto sugerować się ogólnodostępnymi testami, porównaniami i klasyfikacjami związanymi z awaryjnością. Jednak zawsze należy wcześniej uzyskać informacje o metodologii badań.

Kiedy przestać oszczędzać?

Teoretycznie to akurat jest jasne - moment, gdy działania flotowca wpływają na zmniejszenie bezpieczeństwa pracowników oraz spadek mobilności floty. Niestety, nie dla wszystkich. Szczególnie w mniejszych firmach często są powtarzane czynności mogące za kilka czy nawet kilkaset złotych doprowadzić do tragedii. Brutalna prawda mówi: największe możliwości pomnażania majątku mają ludzie majętni, więc kto bogatemu zabroni oszczędzać?.

Przykłady życiowe? Bywa, że podczas przeglądów firmy nie zmieniają płynu hamulcowego zgodnie z wytycznymi producenta. Albo wymieniają olej silnikowy na zamienniki nieznanego pochodzenia i o nieznanej specyfikacji. I dalej: brak systematycznej wymiany filtrów, przedłużanie czasookresów międzyprzeglądowych, oczekiwanie na maksymalne zużycie opon lub zakup ogumienia używanego o nieznanym pochodzeniu, przebiegu i stanie technicznym, stosowanie używanych niesprawdzonych części, gdzie zdecydowanie powinno się stosować części nowe... Takich praktyk można mnożyć.

Flotowiec to partner

Niektóre firmy chętnie korzystają z usług full serwis leasingu, pozostawiających serwis po stronie zewnętrznego partnera. Tutaj pracodawca teoretycznie może dojść do wniosku, że... sam menedżer floty jest niepotrzebny. Ale to byłby wielki błąd. Nawet same podmioty CFM wolą mieć często po stronie usługobiorcy profesjonalnego partnera, a nie wiecznie niezadowolonego finansistę czy prezesa. Zatem, korzystając z outsourcingu floty, menedżer nie stanowi kosztu, ale osobę trudną do zastąpienia w przedsiębiorstwie.

Proponujemy zatem oszczędzać rozsądnie, adaptując zasadę z zgoła innej dziedziny życia: „rób jak uważasz, ale uważaj jak robisz”. Metody cięcia kosztów trzeba odpowiednio dostosować do wielkości floty, jej rodzaju, marek aut, sposobu zarządzania i finansowania.

Marek Tomkiewicz
Flota Auto Biznes
http://eurologistics.pl/flota-auto-business/

Dołącz do dyskusji

Kod antyspamowy
Odśwież

FacebookGoogle Bookmarks

Czytaj również

Diesel czy benzyna - Co się bardziej opłaca?

Kupując samochód musimy rozwikłać wiele dylematów, które pozwolą nam podjąć ostateczną decyzję. Jest ich naprawdę sporo. Mowa tu między innymi o wyborze...

Opony dla floty - czy tylko nowe opony są warte uwagi?

Nowa opona nie oznacza tylko opony wyprodukowanej w danym roku, ale również kilka lat wcześniej, pod warunkiem odpowiedniego przechowywania i nie...

Różnice pomiędzy leasingiem operacyjnym a finansowym

Przedsiębiorcy, który są zdecydowani na podjęcie współpracy z leasingodawcą w zakresie sfinansowania zakupu firmowej floty mogą dokonać wyboru między...

Samochody dla przedsiębiorców, ranking na podstawie raportu...

Przedstawiamy ranking aut dostawczych, których parametry i osiągi spełnią wymagania najbardziej wymagających przedsiębiorców.

Kradzież, wypadek a leasing - jak zabezpieczyć się przed...

Zdarzeń losowych nie da się przewidzieć, ale można się zabezpieczyć na wypadek ich zaistnienia już w momencie podpisywania umowy leasingu samochodu.

Jak wybrać idealne auto flotowe

Idealny samochód flotowy powinien charakteryzować się zestawem cech, które w przyszłości pozwolą mu osiągnąć jak najwyższą wartość odsprzedaży.

Amortyzacja samochodu jak ją obliczyć i rozliczyć

Rozliczenie wydatku jako kosztu podatkowego na gruncie ustaw o podatku dochodowym nie jest sprawą prostą i wymaga znajomości zasad amortyzacji

Ciśnienie w oponach

Prawidłowe ciśnienie w oponach

Jak sprawdzać ciśnienie w oponach, ile powinno wynosić i dlaczego to takie ważne?