Dziennik Przedsiebiorcy

Multi Level Marketing  jest to branża, w której wszyscy mają równe szanse.

Dla kogoś, kto ma pomysł, pieniądze, uwielbia ryzyko i lubi walczyć z administracją, to tradycyjna firma lub franchising będą dobrym rozwiązaniem. Niektórym się udaje i są szczęśliwi. Sam przecież od 1992 roku prowadzę z dużym powodzeniem własną, tradycyjną firmę. I mimo niezłych w niej dochodów, jednocześnie buduję firmę w branży marketingu sieciowego. Dlaczego? Dlatego, że pieniądze nie zawsze dają satysfakcję. Mury mojego ośrodka opuściło tysiące absolwentów z dyplomami nowo zdobytych zawodów. I co? I nic. U większości z nich dyplomy leżą bezużytecznie w szufladach. Ja mogłem ich nauczyć zawodu, ale nie mogłem im zapewnić pracy, niezależności zawodowej. W MLM mogę każdego nauczyć, jak zarabiać pieniądze i jak budować własną firmę pod szyldem ugruntowanej na rynku marki.

W tej branży fantastycznym jest to, że każdy sam decyduje o własnym losie. Nie musi mieć pieniędzy na start, a otrzymuje praktycznie wszystko – pomysł, produkty, usługi, administrację, rozliczenia, a co najważniejsze, ma do dyspozycji armię ludzi gotowych pomóc mu odnieść sukces.

Zawsze powtarzam, że MLM to System Równych Szans, ale… nie dla wszystkich. Nie, nie ma tu sprzeczności. Chcę powiedzieć, że każdemu możemy zaproponować ten rodzaj aktywności zawodowej, bo każdy w tej branży może osiągnąć sukces na miarę swoich oczekiwań. Ale niestety, nie każdy się do tego nadaje. Jest kilka warunków, które muszą być spełnione bezwzględnie. Trzeba mieć cele, motywację i pasję. Nie wystarczy chcieć pracować, trzeba dużo pracować – niekoniecznie ciężko, lecz mądrze i dużo. Trzeba chcieć się uczyć, i… ciągle się uczyć. Trzeba być wytrwałym, konsekwentnym i zdyscyplinowanym. No i trzeba chcieć pomagać innym. W marketingu sieciowym wygrywają wyłącznie Ci, którzy lubią pomagać innym. Nie widzę innej drogi.

Co według Pana jeszcze należy zrobić w branży, żeby ten model biznesu usprawnić, wypromować?

Edukacja, edukacja, i jeszcze raz edukacja. Od początków lat dziewięćdziesiątych wiele się już zmieniło. Ale nadal obserwuję stereotypowe zachowania. Większość naszego społeczeństwa nie potrafiło, jak dotąd, odnaleźć się w okresie transformacji. Zmiana nabytych przez długie lata nawyków, przyzwyczajeń i sposobów myślenia, to proces na wiele pokoleń. Musimy pamiętać, że mieliśmy państwo opiekuńcze, gdzie administracja państwowa i politycy decydowali o losach swoich obywateli. Życie nie wymuszało w nas samodzielności. Wszyscy musieli pracować. Czy się stoi, czy się leży… Pamiętacie? Decydował ktoś. Ten Pan KTOŚ był wszechobecny. Ja to wiem i rozumiem, bo żyłem w tamtych czasach. Z tego okresu pozostało wiele lęków, brak wiary w siebie, no i „siedź w kącie, znajdą Cie”. Dlatego rozumiem i szanuję także rodziców, chcących chronić swoje pociechy przed nowym i nieznanym. Strach przed porażką i ośmieszeniem paraliżuje „starych” i młodych. Na wszystko potrzebny jest czas. Ten proces dokonuje się sam, bo samo życie weryfikuje nasze postawy, nastawienie do życia i nasze zachowania. Ale razem możemy ten proces przemian przyśpieszyć. A więc jeszcze raz edukacja, ale też pokazywanie dobrych wzorców, prezentowanie liderów i ludzi odnoszących sukcesy, także budowanie dobrego wizerunku całej branży sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego, bez względu na to, z jaką firmą budujemy własną przyszłość.

 
Marian Polok
VIST Ośrodek Szkolenia i Innowacji
Dołącz do grupy świadomie inwestujących

Dołącz do dyskusji

Kod antyspamowy
Odśwież

FacebookGoogle Bookmarks