Większość agencji boi się pokazać liczby. Oni opublikowali je na blogu.

Zapytaj dowolną agencję marketingową o to, jakiego ROAS możesz się spodziewać w swoim sklepie internetowym. Zakład jest prosty: dostaniesz jedną z trzech odpowiedzi.

„To zależy od wielu czynników.” Albo: „Każdy klient jest inny.” Albo – jeśli masz szczęście – tabelkę z widełkami tak szerokimi, że zmieściłaby się w nich połowa polskiej gospodarki.

Wiemy o tym, bo rozmawiamy z właścicielami e-commerce każdego tygodnia. I za każdym razem słyszymy to samo: nikt nie chce przypiąć się do konkretnych liczb.

Rozumiemy dlaczego. Konkretne liczby to konkretna odpowiedzialność. A odpowiedzialność jest trudna.

Jedna z agencji się jednak na to poważyła. Lumo pokazało twarde dane z obsługiwanych kont przez nich obsługiwanych. Dane z prawdziwych polskich sklepów, w złotówkach, z podziałem na 9 branż i 3 skale działalności.

Możesz je zobaczyć tutaj: Benchmarki marketingowe dla e-commerce 2026.

Co tam znajdziesz i dlaczego to ma znaczenie

Mały sklep modowy. Budżet na Google Ads: 59 000 PLN rocznie. ROAS: 5,6. To nie prognoza. To wynik.

Sklep z artykułami zoologicznymi. Budżet 58 500 PLN. ROAS 85. Brzmi jak błąd w tabelce? To nie błąd – to efekt wieloletniego budowania kanału, odpowiedniej struktury kampanii i feedu produktowego, który działa jak maszyna.

W tym samym raporcie znajdziesz dane dla branży Dom i ogród, Zdrowie i suplementy, Hobby i sport, FMCG, Przemysł – i kilku innych kategorii. Każda z podziałem na małe, średnie i duże sklepy. Każda z informacją, ile generuje SEO jako osobny kanał.

To nie są dane od Google’a. Nie są ze światowych raportów, które mierzą rynki bez polskiego kontekstu. To są dane z realnych kont.

Po co to zrobili?

Lumo uważa, że właściciel e-commerce zasługuje na to, żeby wejść na rozmowę z agencją wiedząc, czego realistycznie może się spodziewać. Żeby nie zaczął współpracy z głową pełną nierealnych oczekiwań, bo agencja bała się ustalić punkt odniesienia. Żeby mógł ocenić ofertę – naszą i każdej innej – mając do tego narzędzie.

CZYTAJ DALEJ  Dobre kotły przemysłowe – czyli jakie? Oto najważniejsze cechy

Transparentność to nie gest PR. To sposób na to, żeby do właściwych miejsc trafiali właściwi klienci z konkretnymi potrzebami ale i możliwościami. Jasna zasada, która wielu agencjom nie mieści się w głowie a klientowi daje przewidywalność i bezpieczeństwo.

Jeśli Twój budżet, biorąc pod uwagę branżę i skalę Twojego sklepu, nie daje realnych szans na dobry wynik – powiedzą Ci o tym wprost. Jeżeli agencja mówi, że “zacznijmy współpracę na próbę”, albo “dajmy sobie kilka miesięcy i zobaczymy co z tego wyniknie” to po prostu uciekaj.

Jeżeli jednak agencja Ci powie, że nie wezmą pieniędzy za kampanie, które z definicji nie mogą zwrócić sensownego ROI przy tym wolumenie wydatków, to porusz niebo i ziemię, żeby jednak z nimi pracować – bo wiesz, że znalazłeś kogoś kto będzie Twoim skrzydłowym.

Co to oznacza dla Ciebie

Kliknij w wyżej wymieniony link i wczytaj się w raporto. Znajdź swoją branżę i skalę. Sprawdź, gdzie jesteś względem mediany.

Jeśli Twoje wyniki są wyraźnie poniżej – to sygnał, żeby szukać przyczyny. Możliwe, że masz zły feed produktowy. Możliwe, że kampanie są źle ustrukturyzowane. Możliwe, że Twoja agencja optymalizuje pod wskaźniki, które wyglądają dobrze w raporcie, ale nie przekładają się na przychód.

Jeśli jesteś powyżej mediany – sprawdź, czy nie zostawiasz pieniędzy na stole przez zbyt ostrożny budżet mediowy – może masz przestrzeń do rozwoju.

Artykuł sponsorowany

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia przeglądania i zapewnić prawidłowe funkcjonowanie strony. Korzystając dalej z tej strony, potwierdzasz i akceptujesz używanie plików cookie.

Akceptuj wszystkie Akceptuj tylko wymagane